W rewanżowym meczu z KTH Krynica gdańszczanie również nie
pozostawili rywalom żadnych złudzeń i wygrali 7:3 (4:0, 3:2, 0:1). Podobnie jak
w meczu piątkowym ich gra była składna i przemyślana a kibice z pewnością nie
żałowali, że przyszli tego dnia do Hali Olivia.
Bramki:
1:0 Jarosław Rzeszutko as. Jan Steber, Roman Skutchan (0.39)
2:0 Mateusz Strużyk (4.38 w przewadze)
3:0 Jarosław Rzeszutko as. Jan
Steber, Roman Skutchan (18.33)
4:0 Bartłomiej Wróbel as. Marek Wróbel, Mateusz Strużyk (19.24)
5:0 Roman Skutchan (23.50 w osłabieniu)
5:1 Mateusz Dubel as.Maciej Rajski (25.09)
6:1 Jan Steber as. Roman
Skutchan, Jarosław Rzeszutko (26.43 w przewadze)
6:2 Karel Horny as. Adrian Chabior (37.48)
7:2 Wojciech Jankowski as. Tomasz
Ziółkowski (38.37)
7:3 Dawid Kruczek as. Adrian Chabior, Mateusz Dubel (57.08 w przewadze)
ENERGA STOCZNIOWIEC:
Odrobny (40.01 Witkowski); Mateusz Rompkowski - Kostecki, Smeja - B.Wróbel,
Benasiewicz - Maciejewski oraz Wróblewski; Steber - Rzeszutko - Skutchan,
Strużyk - Ziółkowski - Jankowski, Maciej Rompkowski - M.Wróbel - Chmielewski.
Również w drugim meczu z KTH Krynica rozegranym w ostatni
weekend gdańszczanie zaaplikowali rywalom siedem bramek. Tym razem od mocnego
uderzenia rozpoczęli już w pierwszej tercji i potrzebowali zaledwie 39 sekund
aby pokonać bramkarza gości. Uczynił to Jarosław Rzeszutko po akcji pierwszego
ataku.
W 5 minucie było już 2:0 a bramkę z bliska zdobył wówczas
Mateusz Strużyk. Kolejne gole padały w końcówce tercji. Najpierw Roman Skutchan
odegrał zza bramki do Jana Stebera a ten wyłożył krążek Jarosławowi Rzeszutce.
Tuz przed przerwą o kolejnej akcji gdańszczan na 4:0 podwyższył Bartłomiej
Wróbel. Kapitan gdańskiej ekipy znalazł się najszybciej przy krążku odbitym
przez bramkarza gości.
Pewnie wygrana pierwsza tercja ustawiła przebieg spotkania.
Na początku drugiej gdańszczanie dołożyli do swojej przewagi jeszcze piątą
bramkę po akcji w osłabieniu Romana Skutchana.
Goście wprawdzie zdołali później odpowiedzieć bramkami, ale
gdańszczanie kontrolowali już grę i nic złego dla nich w tym meczu wydarzyć już
się nie mogło.